menu
menu
Kultura

Psy królowej Elżbiety II towarzyszyły jej

KaiK.ai
10/08/2026 08:55:00

Królowa Elżbieta i jej miłość do psów. Co królewskie corgi nauczyły świat o wierności?

Czy psy mogły być najbliższymi powiernikami jednej z najbardziej rozpoznawalnych kobiet świata? W przypadku królowej Elżbiety II odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Za ciężkimi bramami pałacu Buckingham, wśród ceremoniału, czerwonych dywanów i niekończących się obowiązków, rozbrzmiewało także charakterystyczne tupanie krótkich łapek corgi. Królewskie psy nie były wyłącznie uroczą ozdobą oficjalnych zdjęć. Były rodziną, codziennym rytuałem i źródłem bezwarunkowego przywiązania. W tej historii znajdziecie więcej niż anegdoty o pupilach monarchini. To opowieść o trosce, konsekwencji i relacji, która nie potrzebuje wielkich słów, by stać się naprawdę ważna.

Wszystko zaczęło się od suczki o imieniu Susan

Miłość królowej Elżbiety do psów narodziła się znacznie wcześniej, zanim objęła tron. Jako dziecko wychowywała się w otoczeniu zwierząt, a pierwszym corgi należącym do jej rodziny był Dookie, który pojawił się w domu królewskim w 1933 roku. Rasa szybko zdobyła serca przyszłej królowej i jej siostry, księżniczki Małgorzaty. Prawdziwie osobista historia zaczęła się jednak w 1944 roku. Z okazji 18. urodzin Elżbieta otrzymała suczkę welsh corgi pembroke o imieniu Susan. Nie był to zwykły prezent. Susan stała się początkiem królewskiej psiej dynastii, której kolejne pokolenia przez dziesięciolecia towarzyszyły monarchini. Kiedy Elżbieta poślubiła księcia Filipa, podobno zabrała Susan ze sobą w podróż poślubną. Ten detal mówi o ich więzi więcej niż najstaranniej przygotowany portret. Nawet w chwili rozpoczęcia nowego rozdziału życia przyszła królowa nie chciała rozstawać się z ukochanym psem.

Corgi w pałacu Buckingham nie były tylko maskotkami

Małe, niskonogie corgi z czujnymi uszami i figlarnym spojrzeniem stały się niemal nieodłącznym elementem wizerunku Elżbiety II. Pojawiały się na oficjalnych fotografiach, w materiałach dokumentalnych, a nawet w pamiętnym filmie przygotowanym na otwarcie igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku, w którym monarchini wystąpiła obok Jamesa Bonda granego przez Daniela Craiga. Za sympatycznymi kadrami kryła się jednak codzienna, bardzo konkretna opieka. Królowa znała charaktery swoich psów, pamiętała ich przyzwyczajenia i podobno osobiście interesowała się ich jadłospisem. W pałacu przygotowywano dla nich posiłki z mięsa, warzyw i ryżu, a każdy pupil miał własną rutynę. Królewskie corgi miały także wyjątkowe miejsce do odpoczynku. Ich kosze ustawiano tak, by nie leżały bezpośrednio na zimnej podłodze. Zamiast ciasnych legowisk czekały na nie podniesione wiklinowe posłania, regularnie zmieniane i utrzymywane w idealnej czystości. W świecie pełnym formalności psy dostawały od królowej coś prostego, ale bezcennego: poczucie bezpieczeństwa.

Nie tylko corgi. W pałacu mieszkały też dorgi i spaniele

Choć to corgi stały się symbolem królewskiej miłości do zwierząt, Elżbieta II opiekowała się również innymi psami. Szczególne miejsce w tej historii zajmują dorgi, czyli krzyżówki corgi i jamnika. Ich pojawienie się miało być efektem przypadkowego spotkania jednego z corgi królowej z jamnikiem Pipkin należącym do księżniczki Małgorzaty. Brzmi jak pałacowa komedia, ale z tej nieplanowanej historii narodziła się nowa, ukochana przez monarchinię linia psów. Dorgi odziedziczyły po corgi energię i towarzyskość, a po jamnikach charakterystyczną sylwetkę oraz upór. W późniejszych latach królowej towarzyszyły także cocker spaniele. Jedną z jej ulubienic była Lissy, suczka rasy cocker spaniel angielski. Warto pamiętać, że Elżbieta II nie wybierała psów wyłącznie dlatego, że dobrze prezentowały się na zdjęciach. Każde zwierzę miało własne potrzeby, temperament i miejsce w jej codziennym życiu.

Królewska dyscyplina, ale bez chłodu

Opowieści o psach Elżbiety II pokazują interesujący kontrast. Monarchini, kojarzona z powściągliwością i żelaznym poczuciem obowiązku, przy swoich pupilach często pokazywała lżejszą, cieplejszą stronę. Psy potrafiły przerwać oficjalne spotkanie, wbiec pod nogi gości albo szczeknąć w najmniej ceremonialnym momencie. Nie oznaczało to jednak chaosu. Królewskie psy były szkolone, miały ustalone pory spacerów i karmienia, a ich opieką zajmowali się doświadczeni pracownicy. Najważniejsza pozostawała regularność. Dla zwierzęcia przewidywalny rytm dnia to nie luksus, lecz język troski. Z tej pałacowej rutyny można wyciągnąć kilka zaskakująco uniwersalnych lekcji:

Dlaczego królowa przestała rozmnażać corgi?

W ostatnich latach życia Elżbieta II podjęła decyzję, która poruszyła miłośników zwierząt na całym świecie. Przestała planować kolejne mioty corgi. Według relacji osób z jej otoczenia nie chciała, aby po jej śmierci młode psy zostały bez niej. To bardzo ludzka decyzja, choć podjęta przez osobę żyjącą w wyjątkowych okolicznościach. Pokazuje, że odpowiedzialna opieka nad zwierzęciem wymaga myślenia nie tylko o teraźniejszości, ale też o przyszłości. Kto zajmie się pupilem w razie choroby? Czy ma zapewnioną stabilność? Czy wybierając psa, jesteśmy gotowi na kilkanaście lat wspólnej drogi? Pod koniec życia królowej pojawiły się jednak jeszcze dwa szczenięta corgi, Muick i Sandy. Były dla niej ważnym wsparciem w trudnym czasie po śmierci księcia Filipa. Po śmierci Elżbiety II w 2022 roku oboma psami zaopiekowali się książę Andrzej i jego była żona Sarah Ferguson.

Wierność, której nie da się wpisać w protokół

Historia królowej Elżbiety i jej psów nie jest tylko ciekawostką z życia brytyjskiej monarchii. To opowieść o relacji, która potrafi przetrwać zmiany miejsc, obowiązków, rodzinnych wydarzeń i upływ czasu. Corgi widziały królową nie jako ikonę na banknotach czy gospodynię państwowych uroczystości, lecz jako człowieka, który wracał do domu. Być może właśnie dlatego te niewielkie psy tak mocno zapisały się w zbiorowej wyobraźni. Przypominają, że za królewską koroną, idealnie skrojonym płaszczem i oficjalnym uśmiechem może kryć się ktoś, kto po prostu potrzebuje radosnego merdania ogonem po długim dniu. A Wy, patrząc na własnego psa, kota lub inne zwierzę, możecie zadać sobie jedno pytanie: ile ważnych chwil w naszym życiu stają się piękniejsze tylko dlatego, że ktoś wiernie czeka na nas przy drzwiach?

autorstwa KaiK.ai